Zmieniłam religię z miłości do męża

O kobietach, które zmieniają religię pod wpływem znajomości z mężczyzną mówi się, że podporządkowują się, rezygnują ze swojej niezależności i wolności. Czy naprawdę tak jest? Nasze bohaterki twierdzą, że to szkodliwe stereotypy, a religia, którą przyjęły dzięki swoim mężom, wzbogaciła ich życie. Dziś żyją według zupełnie innych zasad niż te, które wpajano im w domu rodzinnym. Zgodziły się opowiedzieć o tym, jak dojrzewały do decyzji o zmianie wiary i z jakimi trudnościami musiały się przy tym zmagać.
ręcę z obrączkami

Dzięki mężowi zaczęłam wierzyć w Boga

W domu Martyny religia, duchowość nigdy nie była ważna. Jej chrzest i komunia w Kościele katolickim odbyły się tylko dlatego, że rodzice nie chcieli, aby była inna niż rówieśnicy. Na religii w szkole nigdy się nie angażowała, a sprawy wiary, relacji z Bogiem uważała za bzdury.

– Moi rodzice byli zawsze krytyczni wobec Kościoła. Traktowało się u nas Kościół jak zakłamaną, biznesową instytucję. Tak naprawdę aż do osiemnastki chodziłam do kościoła tylko wtedy, kiedy trzeba było, na przykład na śluby czy pogrzeby. Robiłam to z poczucia obowiązku i po to, żeby nie rzucać się w oczy, podobnie jak większość moich znajomych. Nigdy to, co mówił ksiądz mnie nie ruszało. 

Wszystko się zmieniło, kiedy Martyna poznała Rafała.

– Zaczęliśmy się spotykać dzięki wspólnym znajomym. Kiedy się w nim zakochałam nawet nie zdawałam sobie sprawy, że jest religijny. Dopiero po kilku miesiącach zaczął pytać, co sądzę o kwestii wiary i zmartwił się, kiedy mu powiedziałam, że to nigdy nie było dla mnie ważne. Kiedy któregoś wieczoru siedzieliśmy na kanapie, a on wyjął Biblię i zapytał, czy może mi przeczytać fragment, to parsknęłam śmiechem.

Rafał jednak nie poddawał się i małymi krokami oswajał Martynę ze swoją religijnością, miłością Boga. Sam pochodził z domu związanego z Kościołem i sprawy duchowe były w jego życiu ważne od dzieciństwa.

Na początku jego poglądy o Jezusie wydawały mi się strasznie dziwne, ale nie chciałam nastawiać się negatywnie. Byłam w nim bardzo zakochana. Słuchałam tego, co mi mówił nieoceniająco i w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że to wszystko daje mi spokój i poczucie bezpieczeństwa.

W pewnym momencie zorientowałam się, że zaczęłam naprawdę wierzyć w Boga i modlić się do niego. To dla mnie samej było duże zaskoczenie, ale nabrałam pewności, że tam na górze jest ktoś, kto o mnie dba i ta wiara mnie rozwija, wzbogaca i daje wolność. Zaczęłam odważniej i z większą radością patrzeć na życie. Religia katolicka, miłość bliźniego – jestem za to bardzo wdzięczna Rafałowi.

biblia i różaniec

Mamo, tato, bierzemy ślub w kościele

Rodzice Martyny bardzo lubili Rafała, choć nie wiedzieli o jego wierze i rzadko z nim rozmawiali na tematy światopoglądowe. Kiedy po roku znajomości Rafał i Martyna zaręczyli się dla obojga oczywiste było, że wezmą ślub kościelny. Jednak ta decyzja spotkała się z niechęcią rodziny Martyny.

Na początku nie mówiłam rodzicom, że chodzę do kościoła i czytam Pismo Święte, bo czułam, że nie zrozumieją. W ostatnich latach ich poglądy na temat kościoła stały się bardzo stanowcze, korzystali z antykościelnych mediów i w ogóle nie interesował ich inny przekaz. Nie chciałam wdawać się z nimi w dyskusję. Dopiero po jakimś czasie, dzięki Rafałowi nabrałam odwagi.

Postanowiłam po raz pierwszy, szczerze o tym porozmawiać przy obiedzie jakiś rok przed ślubem. Powiedziałam, że planujemy ślub i że odbędzie się on w kościele. Rodzice byli totalnie zaskoczeni. Usłyszałam okropne rzeczy, że płacenie księżom to wspomaganie ich biznesów, wtrącania się w politykę i ukrywania skandali pedofilskich. W ogóle nie przyjmowali moich argumentów, więc powiedziałam im, że nie zmienię zdania i że mam nadzieję, że je uszanują. Zapewniłam też, że będę się o nich modlić.

Wedding Dream app

Przygotowania do ślubu wbrew woli rodziców

Rodzice Martyny próbowali przekonać córkę, że angażowanie się w sprawy Kościoła Katolickiego jest szkodliwe.

Najbardziej przeszkadzała im, nie kwestia samego Boga, ale to, że daję pieniądze na kościół, który widzieli tylko jako księży łapczywych na pieniądze i nie zachowujących celibatu. Upierali się, że jestem zmanipulowana. Raz w czasie kłótni ojciec powiedział, że on nie przyjdzie na ślub do kościoła.

Próbowałam im opowiedzieć o Kościele jakiego nie znają, o księżach z powołania, o tym jak pozytywny wpływ mają na życie wiernych, ale rodzice nie słuchali i żartowali z tego pod nosem. Na początku było mi przykro, ale z czasem zrozumiałam, że muszę skupić się na swoim życiu.

W trakcie miesięcy poprzedzających ślub, relacje Martyny z rodzicami znacznie się ochłodziły.

Przestałam czuć się u nich jak w domu, bo cały czas towarzyszył mi stres, czy rozmowa na byle temat nie zejdzie nagle na krytykę Kościoła. Trudno było mi przy nich cieszyć się z nadchodzącego sakramentu. To były bardzo ciężkie miesiące. Dużo swobodniej czułam się z Rafałem i jego rodzicami, przy nich naprawdę nie mogłam doczekać się ślubu, po którym zamieszkaliśmy razem. 

Ślub po swojemu

Martyna i Rafał zorganizowali swoją uroczystość na własnych zasadach. Ślubu tak jak marzyli udzielił im zaprzyjaźniony ksiądz. 

Moi rodzice byli obecni na ślubie w kościele. Na szczęście powstrzymali się od złośliwych uwag w kierunku mojej wiary, jestem im za to wdzięczna. Wiem, że dużo ich to kosztowało. Kiedy zaczęło się wesele mama wzięła mnie na bok i powiedziała, że teraz dopiero widzi, jaka jestem szczęśliwa. Odpowiedziałam, że Jezus ma w tym swój udział. Ona tylko się uśmiechnęła. Wiedziałam, że jej z tym nie po drodze, ale musiała się z tym pogodzić.

Martyna od dnia ślubu mieszka ze swoim mężem i jego rodziną. Nie zerwała kontaktu z rodzicami, ale widują się rzadko, bo czuje się przez nich stale krytykowana za swoją wiarę. 

kobieta modląca się

Kościół traci wiernych

Nawrócenie i zaangażowanie w sprawy wiary Martyny to coraz rzadsza postawa. W Polsce, podobnie jak w innych europejskich krajach, na przykład w Niemczech, z roku na rok wzrasta zainteresowanie oficjalnym odejściem z Kościoła katolickiego, czyli apostazją.

Choć aktualnie Kościół nie publikuje w tym temacie oficjalnych statystyk, to szacuje się, że takiego odejścia z Kościoła dokonuje w Polsce nawet kilka tysięcy osób rocznie.

Jedną z nich była Ania, która odwrotnie niż Martyna, od dziecka była bardzo blisko Kościoła za sprawą swojej bardzo pobożnej babci. 

kościół katolicki

Byłam katoliczką, jestem muzułmanką

Ania, mimo wychowania we wspólnocie katolickiej, już jako nastolatka często miała wątpliwości i pytania dotyczące wiary, na które ani babcia ani żaden ksiądz nie potrafił jej odpowiedzieć w przekonujący sposób. 

Za każdym razem kiedy czułam sprzeciw wobec słów jakiegoś księdza, to rodzina traktowała to jako  przejaw nieposłuszeństwa wobec Boga i grzech. Babcia miały stały tekst powtarzany po księdzu z naszej parafii że ludzie wierzą mniej dlatego, że chcą za dużo wiedzieć i że są tajemnice, których umysł nie jest w stanie przyswoić. Dlatego rzadko mówiłam im na głos, że coraz dalej mi do wiary katolickiej, że nie widzę w niej sensu. 

Żebyś tylko nie przywiozła jakiegoś Araba

Dodatkowo Anię od Kościoła katolickiego oddaliły wakacje w Egipcie, na które pierwszy raz wyjechała jako studentka. Polubiła ten kraj tak bardzo, że wracała tam kilkukrotnie.

Na początku jeździłam do Egiptu jako turystka z plecakiem, ale bardziej od palm i kurortów podobała mi się kultura arabska, orient i cała egzotyka z tym związana, w tym też religia, koran. Moja babcia była oburzona widząc, że zaczęłam czytać na ten temat książki i blogi w internecie. Miała takie poglądy, że katolik to na pewno dobry mąż, a muzułmanin to na pewno tyran i oprawca.

Bała się, że zwiążę się z jakimś Egipcjaninem. Opowiadała jakieś mrożące krew w żyłach historie o bezwzględnych Arabach wykorzystujących i dręczących swoje europejskie żony. Rodzice byli trochę bardziej wyluzowani, ale dla świętego spokoju przyznawali babci rację i kazali mi uważać.

To mnie wkurzało i trochę na przekór chciałam dowiedzieć się, jak w rzeczywistości wygląda codzienność kobiet żyjących z muzułmaninami. Dzięki wyjazdom do zwykłych egipskich miast, zobaczyłam zwyczajne społeczeństwo, podobne do naszego choć osadzone w innej kulturze. Pozbyłam się strachu przed światem muzułmańskim. 

egipt

Związek utrzymywany w sekrecie

Żeby nie narazić się na nieprzychylne komentarze ze strony najbliższych, dziewczyna na początku ukrywała swoją znajomość z Ahmedem, kucharzem z egipskiej restauracji, z którym po jednym z wyjazdów utrzymywała kontakt przez Facebooka i w którym bardzo szybko się zakochała. 

Ahmed godzinami opowiadał mi o życiu w Egipcie i o swojej wierze. Nie miał do niej ortodoksyjnego podejścia, ale niektóre elementy kultury islamskiej były dla niego ważne. Fascynowało mnie to, jak opowiadał, że wiara w Allaha dodaje mu w życiu sił, daje sens istnienia i określa zasady, według których powinien żyć. Wtedy pierwszy raz w mojej głowie pojawiła się myśl, że pasowałabym do tego świata i nie miałabym problemu z podporządkowaniem się jego zasadom.

Rodzina Ani początkowo niewiele wiedziała o jej rosnącym zainteresowaniu islamem, kiedy Ahmed chętnie odpowiadał na jej pytania i tłumaczył muzułmańską wizję świata. 

Czułam, że katolicki świat jest mi coraz bardziej obcy. Szalę goryczy przelały skandale pedofilskie w Kościele i po których poczułam potrzebę, aby raz na zawsze rozstać się z tą instytucją i dokonać apostazji. Już wtedy czułam, że moją wiarą jest islam, nie chciałam innej religii i myślałam o wyjeździe do Egiptu i życiu razem z Ahmedem. Nie chciałam jednak rzucać studiów, więc postanowiłam wstrzymać się do ich końca z decyzją i żyć z Ahmedem na odległość. W pełni zaakceptował moją decyzję i ani przez moment mnie nie poganiał.

Dzięki Facebookowi Ania poznała grupy polskich muzułmanów. To oni polecali jej książki i wysyłali linki do wykładów o islamie na Youtube. Czuła, że zgadza się ze wszystkimi zasadami moralnymi i po niespełna roku znajomości z Ahmedem uznała, że jest gotowa wypowiedzieć shehadę, co oznacza konwersję na islam.

Ahmed był bardzo szczęśliwy, mimo że nigdy nie było z jego strony presji ani nacisków, żebym przejęła jego wiarę. Przez cały czas czułam, że mnie szanuje mnie, a moje zdanie w każdej sprawie liczy się tak samo jak jego. 

polka przechodząca na islam

Najtrudniejsze są reakcje otoczenia

Po roku Ania postanowiła powiedzieć o wszystkim rodzinie.

Rodzice byli w szoku, kiedy powiedziałam, że od roku jestem w związku na odległość z muzułmaninem i że przyjęłam jego wiarę. Długo nie mogli w to uwierzyć. Jeszcze gorzej zniosła to babcia, płakała, straszyła, szantażowała, że umrze na zawał jeśli się z nim nie rozstanę. 

Wiedziałam, że boją się tego tematu z powodu braku wiedzy i kierowania się stereotypami. Próby zniechęcenia mnie do związku z Ahmedem działały odwrotnie – coraz bardziej chciałam być z nim.

Ania postanowiła poznać rodzinę ze swoim wybrankiem wierząc, że są uprzedzeni i nieufni, bo nigdy nie zetknęli się z osobami pochodzącymi z innego kręgu kulturowego.

Koleżanki z facebookowej grupy muzułmanek żyjących w Polsce były nieocenionym wsparciem. Mówiły, że muszę cierpliwie znosić złośliwe komentarze, które wynikają ze strachu. To one doradziły, żebym zaprosiła Ahmeda do Polski, bo to może być najlepszy sposób, żeby moi bliscy zobaczyli w nim fajnego chłopaka, a nie zagrożenie. 

Oswajanie z nieznanym

Pierwsze spotkanie rodziny Ani z Ahmedem było stresujące dla wszystkich. Jednak po kilku wspólnych godzinach rodzinie dziewczyny udało się znaleźć wspólny język z jej ukochanym.

-Z tatą rozmawiał o piłce nożnej. Przekonał babcię, że chrześcijan i muzułmanów wiele łączy, a nawet jeśli obie tradycje różnią się w szczegółach swoich praktyk, to jednak w istocie służą temu samemu celowi. Ku mojemu zdziwieniu przyznała mu rację. Mama była pod wrażeniem jego kucharskich umiejętności, kiedy zaproponował, że przyrządzi egipskie jedzenie. 

Rodzina Ani zaczęła traktować Ahmeda ze zdecydowanie większą ufnością, dlatego zaczął przylatywać do Polski coraz częściej. Wkrótce Ania poznała go także ze swoimi znajomymi ze studiów, którzy mimo początkowego negatywnego nastawienia, wkrótce potem zaproponowali mu pracę jako kucharz w jednej z warszawskich restauracji. 

Wciąż jeszcze nie podjęliśmy decyzji, w którym kraju będziemy żyć na stałe. Na razie mieszkamy i pracujemy w Polsce, ale co wydarzy się w przyszłości, to już w rękach Allaha. W przyszłym roku chcemy pobrać się w Egipcie w obrządku muzułmańskim. Wiem, że tam byłabym szczęśliwa i mogłabym swobodnie praktykować swoją religię. Z drugiej strony wiem, że życie tam na pewno stawiałoby przede mną wiele wyzwań, których jeszcze nie potrafię przewidzieć. 

polka wyznająca islam

Co jest najtrudniesze w zmianie religii?

Zmiana religii pod wpływem mężczyzny to w każdym przypadku kontrowersyjny temat, który często spotyka się z ostrą reakcją otoczenia. Dla naszych bohaterek to właśnie udźwignięcie komentarzy bliskich osób okazało się większą trudnością niż wewnętrzna przemiana, która przyszła im naturalnie. Obie jednak wierzą, że podjęły dobrą decyzję wbrew poglądom swoich rodzin, a zmiana religii sprawiła, że czują się szczęśliwsze.

wedding dream tv

Dyskusja

Przeczytaj podobne wpisy o tej samej tematyce