Walentynki 2022

Zaręczyny bez pierścionka – czy to możliwe?

Pierścionek zaręczynowy – dla jednych oświadczyny bez niego nie mają racji bytu, dla innych to zbędny gadżet, który całymi latami leży nienoszony w szufladzie. Są tacy, którzy uważają, że nawet jeśli narzeczona nie będzie nosić pierścionka, to i tak musi go dostać, bo taka jest tradycja. Jednak wbrew pozorom nie dla wszystkich ta tradycja jest tak samo ważna. Wiele przyszłych panien młodych wcale nie czuje potrzeby, by ukochany podarował im pierścionek z diamentem i wolą mieć zupełnie pamiątki z dnia zaręczyn.

Dlaczego rezygnują z pierścionka?

Powodów może być wiele. Są dziewczyny, które po prostu nie lubią nosić pierścionków. Innym nie pozwala na to praca, w niektórych zakładach produkcyjnych i gastronomicznych pracodawcy wymagają zdjęcia biżuterii z rąk ze względów higienicznych (trudniej jest dokładnie umyć ręce, kiedy na palcu jest pierścionek) lub z powodu ryzyka, że pierścionek zsunie się i dostanie się do żywności. Choć kiedyś uważano złoto za najbezpieczniejszy kruszec, który nie uczula, to sporadycznie zdarzają się alergie na złoto i inne metale, z których wykonuje się biżuterię, a osoby, które to spotyka, również powinny pomyśleć o alternatywie dla tradycyjnego pierścionka zaręczynowego. Nie bez znaczenia jest też kwestia oszczędności.

Cena złotego pierścionka z drobnym brylantem to co najmniej 500 złotych, a wciąż żywy jest pogląd, że koszt pierścionka powinien wynosić nie mniej niż równowartość trzech miesięcznych wypłat mężczyzny, bo taki wydatek świadczy o jego zaradności i gotowości, by założyć rodzinę. Taką kwotę wiele par woli przeznaczyć na bardziej pragmatyczny cel, jak zakup samochodu albo wynajem mieszkania. Jeśli tobie także pierścionek wydaje się niepotrzebny i wolałabyś, aby przyszły mąż inaczej wydał pieniądze niż u jubilera, koniecznie przeczytaj historie naszych bohaterek. Być może okażą się dla ciebie inspirujące.

Podróż życia

podróż

Wiele par na długo przed zaręczynami rozmawia o wymarzonym scenariuszu tej chwili. Dla niektórych wizja mężczyzny klęczącego przed ukochaną i otwierającego przed nią pudełeczko z pierścionkiem jest wzruszająca, dla innych niezręczna. Tak jak dla Agnieszki, która nigdy nie lubiła nosić biżuterii i wiedziała, że nawet najbardziej wyjątkowy pierścionek nie zmieniłby jej przyzwyczajeń. Dlatego już na początku znajomości dała Maćkowi do zrozumienia, że tradycyjne zaręczyny nie są dla niej, a zamiast o pierścionku marzy o dalekiej podróży.

Dla większości ludzi zaręczyny bez pierścionka to coś niepełnowartościowego, ale ja w ogóle nie lubię biżuterii i dla mnie kupowanie pierścionka to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Już na jednej z pierwszych randek powiedziałam Maćkowi, że wolałabym, żeby zamiast na pierścionek wydał pieniądze na naszą wspólną egzotyczną podróż. Dla niego to było zupełnie ok, bo, tak samo jak ja, nie jest osobą mocno przywiązaną do takich tradycji – wspomina Agnieszka.

Pół roku później para wyjechała w podróż zaręczynową na Bali. Agnieszka planowała ją razem z ukochanym, więc nie było mowy o niespodziance.

Czy byłam zaskoczona? Nie. Podróż zaplanowaliśmy wspólnie i przeczuwałam, że wrócimy z niej jako narzeczeni. I czułam się najszczęśliwsza, bo wiedziałam, że robimy to po swojemu, zamiast oglądać się na tradycję. Spędziliśmy tam dwa bajeczne tygodnie i przywieźliśmy tysiące zdjęć, które do dziś wiszą w naszym mieszkaniu i codziennie przypominają mi wieczór na plaży, kiedy przy drinkach z kokosa Maciek zapytał, czy zostanę jego żoną.

Przeżycia zamiast przedmiotów

festiwal

Podobne podejście do tematu pierścionka ma Matylda, fanka festiwali, która także od gromadzenia rzeczy woli gromadzić wspomnienia. Jej chłopak Janek miał wysoko zawieszoną poprzeczkę, bo Matylda wielokrotnie mówiła, że chce, aby zaręczyny były zaskakujące, inne niż u wszystkich. Kilka lat temu Janek postanowił oświadczyć się Matyldzie na festiwalu Woodstock.

Totalnie mnie zaskoczył, kiedy w czasie koncertu powiedział, że za chwilę wróci i zniknął gdzieś w tłumie. Po paru minutach zobaczyłam go na scenie, trzymał mikrofon i na oczach tysięcy ludzi zapytał, czy za niego wyjdę. Byłam w szoku. Wiem, że załatwienie tego z organizatorami było dla niego dużo trudniejsze niż po prostu kupienie pierścionka. I dla mnie takie zaręczyny są nieporównywalnie cenniejsze, nawet jeśli poza wspomnieniami z tamtego wieczoru, nie mam żadnego przedmiotu na pamiątkę. – wspomina Matylda.

Jednak, jak mówi, Janek nie mógł się przekonać do oświadczyn „z gołą ręką”.

Bardzo chciał po powrocie z festiwalu kupić mi pierścionek, bo czuł, że bez tego te oświadczyny były jakby niepełne. Miał już nawet na ten cel odłożone pieniądze. Ale ja notorycznie gubię wszystkie ozdoby i bałam się, że ten pierścionek też na pewno bym zgubiła. Dlatego przekonałam go, żebyśmy pieniądze wpłacili na konto fundacji, która pomaga bezdomnym zwierzętom. To jest dla mnie najpiękniejsze w naszych zaręczynach, że mogliśmy przy okazji swojego święta pomóc zwierzakom – podsumowuje Matylda

Musi być coś trwałego

Z innego założenia wychodzi Magda, która przestała nosić pierścionki po tym, jak dwukrotnie się zaręczyła, ale za każdym razem musiała zrywać zaręczyny i odwołać planowany ślub. W obecnym związku postanowiła nie kusić losu i nie chciała kolejnych tradycyjnych oświadczyn z pierścionkiem.

Jestem przesądna i uważam, że pierścionki przyniosły mi pecha. Ale nie wyobrażam sobie nie dostać jakiejś luksusowej ozdoby, która będzie pamiątką na całe życie – opowiada.

To ona zaproponowała Michałowi, żeby zrobili sobie zaręczynowe tatuaże z takim samym wzorem. 

Mamy wytatuowane na nadgarstkach dwie połówki serca, ja lewą, on prawą. Kiedy trzymamy się za ręce, te połówki się łączą. Oprócz tego, ja mam na palcu mały tatuaż w miejscu pierścionka.

Kiedy Magda pochwaliła się w pracy, że się zaręczyła, wszystkie koleżanki chciały, żeby pokazała pierścionek. 

Jak im pokazywałam rękę z tatuażem, to nie wiedziały, czy mówię poważnie czy żartuję. Może dla wielu to głupie, że tak wierzę w zabobony, ale nasz ślub się odbył rok po zaręczynach i jesteśmy bardzo szczęśliwym małżeństwem, więc chyba jednak coś w tych przesądach jest.

Magda nie jest jedyna. Okazuje się, że tatuaże zaręczynowe stają się coraz modniejsze i w przeciwieństwie do pierścionków, to moda panującą zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn. Pary najczęściej tatuują sobie na serdecznym palcu dokładnie taki sam wzór lub, jak Magda i Michał decydują się na tzw. “matching tattoos”, czyli dwa fragmenty, które łączą się w wybrany wzór, gdy para chwyci się za ręce lub przytuli się do siebie. Do najpopularniejszych motywów należą puzzle, znak nieskończoności czy napisy.

A może inna biżuteria?

biżuteria

Wiele par, rezygnując z pierścionka zaręczynowego szuka alternatywy u jubilera. Trendy zaręczynowe od lat śledzi Ewa, pracownica jednego z warszawskich salonów jubilerskich.

Choć pierścionki stanowią 99% biżuterii kupowanej z okazji oświadczyn, to zdarza się, że klienci poszukują innych ozdób. Szczególną popularnością cieszą się zaręczynowe personalizowane bransoletki i wisiorki. Zdarza się, że panowie proszą o wygrawerowanie pytania „Czy wyjdziesz za mnie?” lub w wersji angielskiej „Will you marry me?” albo daty zaręczyn i imion pary – zdradza Ewa.

Co jednak jeśli pierścionek już został wręczony, a posiadaczka nie chce lub nie może go nosić? Ewa przekonuje, że taki pierścionek nie musi pozostać jedynie zbieraczem kurzu.

Może się wydawać, że pierścionek to coś stworzonego raz na zawsze, ale naprawdę tak nie jest. Złoto można przetopić i stworzyć z niego coś zupełnie nowego. Co jakiś czas klientki pytają, czy i jak można przetopić niechciany zaręczynowy pierścionek na inną biżuterię. W zależności od tego, z jakiej ilości złota pierścionek wykonany, możemy zaproponować na przykład wykonanie wisiorka, zawieszki do bransoletki czy kolczyków. Oczywiście najcenniejsza część, czyli kamień, też może zostać umieszczona w nowej biżuterii, choć jeśli mówimy o kolczykach, to potrzebne są dwa kamienie. Taka usługa kosztuje około kilkuset złotych w zależności od tego, jak skomplikowany będzie wzór nowej ozdoby. Wiele pierścionków zaręczynowych zyskało w ten sposób nowe życie i sprawia dużo więcej radości swoim właścicielkom. 

aplikacja ślubna Izabela Janachowska

Dyskusja

Przeczytaj podobne wpisy o tej samej tematyce