Wasze śluby — bajkowy dzień Marty i Damiana na urokliwej Sycylii!

Niejedna panna młoda marzy o małym ślubie w odległym zakątku świata, na skąpanej w słońcu plaży, przy odprężającym szumie fal… Spełnić to marzenie udało się m.in. Natalii i Szymonowi oraz Natalii i Czesławowi.

Co jednak jeśli w tę wyjątkową podróż Pan Młody zabiera… swoją drugą miłość?

Zobaczcie przepiękne ujęcia i przeczytajcie wyjątkowo oryginalną historię ślubu Marty i Damiana, która zaskoczyła nawet nas! Podróż przedślubna po Europie, ceremonia na nadmorskiej skarpie i przeciwności losu… Będzie się działo!

Zobacz także: Które gwiazdy powiedziały „tak” za granicą?

https://www.instagram.com/p/B21mA6CodBy/

Prawdziwa strzała amora

Nasza historia może być dla niektórych intrygująca. Kiedy się poznaliśmy miałam 21 lat, a mój mąż 31!

Taka różnica często jest różnie odbierana. Dla nas jednak była to miłość od pierwszego wejrzenia. Już w pierwszym tygodniu znajomości Damian zapukał do mojego mieszkania z walizką i oznajmił mi, że wyjeżdżamy na weekend.

Nasza znajomość była uzależniająca. Nie mogliśmy rozstać się nawet na chwilę, więc już po pierwszych 3 miesiącach zamieszkaliśmy razem. Damian zostawił ukochaną Warszawę, pracę i dom i przeniósł się do mnie do Łodzi. Kolejne pół roku było nie mniej ekscytujące.

Marząc o wspólnym podwórku – zgłosiliśmy się do reality show.

Wygraliśmy w nim drugie miejsce, dzięki czemu budujemy swój własny dom.

Program telewizyjny udowodnił nam, że to prawdziwa miłość.

Po roku znajomości byliśmy już zaręczeni i planowaliśmy wesele.

Ponieważ wszyscy nasi rodzice są po rozwodach, nie chcieliśmy stawiać ich w niekomfortowej sytuacji i zdecydowaliśmy się na ślub za granicą. Kryterium było ślub konkordatowy, ale na świeżym powietrzu. W Europie było to możliwe tylko na Sycylii w Scopello. Kiedy zobaczyliśmy zdjęcia – wiedzieliśmy, że to jest to.

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana

Bez problemu znaleźliśmy firmę, która zajmuje się wzorowo organizacją takich bajkowych ślubów. W ciemno wysłaliśmy dokumenty oraz zaliczkę, w odpowiedzi dostaliśmy maila z datą i miejscem. Maszyna ruszyła.

W moim życiu wszystko dzieje się tak dynamicznie, że nawet suknię wybrałam podczas pierwszego przymierzania!

I również nie żałowałam.

Na nasz ślub przyleciało 20 gości, którzy wyjazd połączyli z wakacjami. 

My zdecydowaliśmy się na podróż autem, które ma ogromną wartość dla mojego męża.

To jego pierwsze auto, którym już nie jeździ na co dzień. Teraz personalizuje je sam i trzyma na zasadzie pamiątki. Tak więc odważyliśmy się przejechać masę kilometrów, niewygodnym autem ze sportowym zawieszeniem i małym bagażnikiem! Ale podróż przedślubna była cudowna. Zatrzymywaliśmy się w romantycznych miastach Włoch i Europy, które leżały na naszej trasie.

Nie ma tego złego…

Kiedy dojechaliśmy na miejsce poświęciliśmy jeden dzień na pływanie łódką z rodziną. Atmosfera przed ślubem robiła się powoli stresująca. Tak jak noc przed naszym ślubem.

Okazało się, że mój tata z dziadkami przez błąd biura podróży utknął na lotnisku w Bolonii.

Odleciał im ostatni samolot i odjechał ostatni pociąg. Byli zmuszeni wypożyczyć auto i jechać bez przerwy, aż na samą ceremonię!

Dzień ślubu spędziliśmy jak Włosi. Ja udałam się do tamtejszej makijażystki. Damian odwiedził barbera. Wyobraźcie sobie, że fotograf Marco już na nas czeka.

Ja schodzę w sukni go przywitać, a mój przyszły mąż – jest jeszcze na myjni samochodowej ze swoją drugą miłością.  

Sama ceremonia również nie obyła się bez nerwów. Okazało się, że kiedy ślub się zaczynał, to moja teściowa pomyliła autostrady i była godzinę drogi od nas. Tak więc na samym ślubie jej nie było.

Zobacz także: Jak udekorować samochód z klasą? 5 pomysłów!

Sam ołtarz położony był na skarpie nad morzem, za nami były piękne góry.

Mszę poprowadził polski ksiądz, który mieszka we Włoszech. Ściągnęliśmy go ze względu na moich dziadków. Bardzo wzruszyła mnie sytuacja mamy mojej mamy, która opiekuje się swoją drugą niepełnosprawną córką. To były dla nich pierwsze wakacje spędzone za granicą od lat! Minął rok, a one wciąż bardzo to przeżywają.

Po ślubie udaliśmy się na kolację ślubną, na którą z ołtarza doszliśmy pieszo. Siedzieliśmy na balkonie nad wodą. Coś pięknego!

Popijając prosecco cieszyliśmy się pierwszą chwilą, w której wszyscy nasi rodzice są razem od lat! 

Jeżeli Wy również chcecie podzielić się relacją ze swojego ślubu i weselazajrzyjcie tutaj. Czekamy na Wasze wiadomości!

Przeczytaj podobne wpisy o tej samej tematyce

To również cię zainteresuje

Wszelkie pytania, uwagi i propozycje dotyczące funkcjonowania serwisu
weddingdream.com
proszę kierować na adres: redakcja@weddingdream.com

Wedding Dream – Izabela Janachowska – Jabłońska | Copyright 2014-2019 | Polityka prywatności