Męskim okiem: Jak wygląda dzień ślubu?

Męskim okiem: Na ten dzień czekałem jak na… wybawienie. Wybraliśmy (hehe) już zaproszenia, kwiatki, obrusy i co tam jeszcze było do wybrania.

Zdecydowaliśmy, że ciocia Jadzia usiądzie obok wujka Zbyszka oraz, że Halinkę posadzimy z daleka od Władzia. Pozostaje tylko przejażdżka moją wymarzoną furą w stronę… nie nie, nie zachodzącego słońca. W stronę kościoła. A potem już tylko bajlando do białego rana.

Zabawny wstęp mamy już za sobą. Czas na rzeczywistość 😉

Poranek męskim okiem

08:00 – Obudziłem się godzinę przed budzikiem, mimo, że do 2:00 w nocy układaliśmy na sali winietki, serwetki i inne pierdółki, bez których męskim okiem pewnie moglibyśmy się obejść.

Prawie się rozstaliśmy przynajmniej trzy razy… Hmmm. Gdzie właściwie jest moja narzeczona? A. Zapomniałem. Tę noc spędzaliśmy osobno. Zobaczymy się dopiero w kościele.

09:00 – Czas na śniadanie. No to może nieco zbyt szumne określenie połowy tosta, ale trzymajmy się tej wersji. W telewizji w programie śniadaniowym mówią, że cały dzień będzie ładnie. Na szczęście, bo do ślubu pojadę kabrio… A co to za frajda jechać kabrio z zamkniętym dachem.

09:15 – Szybki SMS do mojej już-niedługo-żony z pytaniem co u niej. I, że kocham, wiadomo.

9:45 – Jak się okazuje moja już-niedługo-żona od 6 rano biega między kosmetyczkami, fryzjerami, wizażystami, była też w cukierni, rozmawiała ze świadkową, weddingplannerką, kwiaciarką i nawet moją mamą… Męskim okiem: Kobiety są jednak jakieś inne.

10:00 – Dziwna sprawa, połowa tosta, którą, byłem przekonany, że zjadłem, dalej leży na talerzyku nietknięta. Nieważne. Czas na fryzjera. Po drodze zahaczam jeszcze o chińczyka, bo zdaje się, powinienem jednak coś zjeść.

11:00 – Za chwile ma tu być fotograf, kamerzysta, pani od makijażu (na grzyba mi pani od makijażu?!) i mój świadek. Zaraz. On już powinien tu być!

Zobacz także: One Format fotografia

11:15 – Co mnie podkusiło, żeby na świadka wybrać gościa, który zegarek widział raz w życiu, ale mu się nie spodobał i nie używa? Zaspał. Na 11:00!

11:30 – Ekipa jest, dałem się nawet przypudrować (sic!). Teraz się ubieram, żeby za chwilę się rozebrać i ubrać jeszcze raz, później. Dziwność.

12:30 – Ok, wszyscy już pojechali, zostałem sam ze świadkiem… Dziwnie się czuje. Czy ja nie kupowałem czegoś u chińczyka?

Męskim okiem: Popołudnie

13:00 – Dzwoniła moja już-niedługo-żona z pytaniem, czy byłem pod prysznicem. No byłem, wczoraj przecież. Właściwie dziś, bo do hotelu dotarłem o 3:00. Upiera się, żebym sprawdził, czy woda jest ciepła.

13:15– Spod prysznica wyciągnął mnie świadek informacją, że moja już-niedługo-żona dzwoni po raz 5. Co się stało? Nic. Boi się, że się spóźnię. Ślub za 3 godziny…

13:35 – Dzwonili z recepcji, że samochód już jest. Szybka przejażdżka jeszcze nikomu nie zaszkodziła, prawda?

14:00 – Ok, ta wycieczka to nie był najlepszy pomysł- fura nadaje się tylko do mycia. Mam też nadzieję, że fryzjer znajdzie dla mnie czas. F*ck!

Zobacz także: Samochody do ślubu One&Only

14:15 – Sytuacja opanowana, samochód umyty. Z recepcji dzwonili, że przyjechali moi rodzice i chcą się ze mną zobaczyć. 30 lat, a moja mama nadal nie wierzy, że jestem w stanie się sam ubrać. Dzwoniła też już-niedługo-żona. Powinieniem już wyjeżdżać, bo się spóźnię. Kościół widzę z okna pokoju hotelowego.

15:00 – Wykąpany, ubrany (krawat poprawiony osobiście przez rodzicielkę) zaczynam się denerwować. Zaraz… co to za zapach. No tak, kompletnie zapomniałem o chińczyku.

15:15 – Moja już-niedługo-żona dzwoniła z pytaniem, jak dekoracje w kościele i żebym sprawdził męskim okiem. Skąd mam wiedzieć skoro nadal nie wyszedłem z hotelu?

15:30 – Docieramy do kościoła z moim świadkiem. Jesteśmy pierwsi, nie ma nawet jeszcze kościelnego. Mój najlepszy kumpel ze szkolnej ławki śmieje się, że jeszcze się nie ożeniłem, a już pod pantoflem u żonki…

15:45 – Powoli schodzą się goście i pytają gdzie zgubiłem żonę, hehe. Kompletnie nie bawi mnie ten żart. W sumie już powinna tu być. Dzwonię.

15:50 – Dopiero wyjeżdżają, ale zdążą. Do kościoła mają 30 kilometrów… Przyszedł ksiądz i organista, wchodzimy

16:00 – Gdzie ona jest?!

16:03 – A jak się rozmyśliła?!

16:05 – I będę tak stał, jak ten głupi… Co ja powiem tym ludziom?!

16:06 – Te filmy to jednak prawda. To się dzieje. Zostawiła mnie przed ołtarzem.

16:07 – O. Dzwony. Wchodzi ksiądz… Jest i ona, choć wnioskuję to tylko po reakcjach ludzi za mną. Boję się odwrócić.

16:08 – Jaka. Ona. Jest. Piękna.

16:10 – Idzie. Pod rękę z ojcem. Nogi mi drżą!

16:11 – Stoi obok mnie. Uśmiecha się. Zaraz się zacznie.

16:25 – Kazanie. Boże, żebym tylko nie pomylił przysięgi.

16:30 – Czy on napewno zabrał obrączki???

16:35 – Stary, dasz radę! Nie takie rzeczy się robiło, nie?

16:37 – Idzie do nas. I jeszcze ten mikrofon. Jaka ona jest piękna.

16:42 – Przyrzekłem Ci. Bądź pewna, nigdy Cię nie zostawię!

Aktualizacja: M.B.Kasprzyk

Przeczytaj podobne wpisy o tej samej tematyce

To również cię zainteresuje

Strajk Kobiet!

W związku z obecną sytuacją kraju my, redakcja Wedding Dream przyłączamy się do Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Dziś nie mamy dla Was porad, ani inspiracji. Zapraszamy jutro!

Czytaj więcej »

#ProtestKobiet

WeddingDream to marka, w której pracują głównie kobiety: dziewczyny, narzeczone, żony. Są wśród nas mamy i przyszłe mamy, są też takie, które mają trudne i smutne doświadczenia związane z ciążą. Różnimy

Czytaj więcej »

Wszelkie pytania, uwagi i propozycje dotyczące funkcjonowania serwisu
weddingdream.com
proszę kierować na adres: redakcja@weddingdream.com

Wedding Dream – Izabela Janachowska – Jabłońska | Copyright 2014-2019 | Polityka prywatności