Marry Me In Travel: życie jest zbyt krótkie, by tylko raz założyć swoją suknię ślubną

2603
fot. Marry Me In Travel

Suknia na którą my, kobiety, czekamy całe życie to paradoksalnie strój, który większość z nas zakłada tylko raz. Sama nie mogę się z tym do końca pogodzić, bo już samo spoglądanie na moją wymarzoną i najważniejszą w życiu kreacje przywołuje miłe wspomnienia. Jest na świecie Panna Młoda, Zoe, która tak bardzo nie chciała rozstawać się ze swoją suknią, że zabrała ją w podróż poślubną. Razem z mężem, Nickiem i walizkami wypełnionymi ich ślubnymi strojami odwiedzili 33 kraje, a w 32 zrobili pamiątkowe fotografie ubrani tak, jak wtedy kiedy ślubowali sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Suknia ślubna u stóp Mount Everest, na arabskiej pustyni i tajskiej, rajskiej plaży? TAK! Musicie poznać ich historię!

fot. Marry Me in Travel

Połączyła ich miłość… do podróży

Zanim opowiem Wam o tym, jak to się właściwie stało, że Zoe i Nick spakowali swoje ślubne stroje i wyruszyli w świat musimy cofnąć się do początku ich znajomości. Na długo przed ich pierwszym spotkaniem mieli już wspólną pasję- oczywiście podróże. Nic więc dziwnego, że, jak oboje zgodnie przyznają już na pierwszej randce wiedzieli, że to właśnie siebie szukali przez całe życie. Rozpoczęła się ich wielka wspólna przygoda. Jeśli tylko nie mogli wyjechać razem wysyłali sobie kartki z obietnicą, że każde z tych miejsc odwiedzą kiedyś we dwoje.

Zobacz także: Voucher na podróż- wyjątkowy pomysł na prezent

fot. Marry Me In Travel

Któregoś dnia Nick poprosił swoją dziewczynę, żeby spakowała swoje rzeczy i paszport bo w nocy wyruszają w kolejną podróż. Jakie to musiały być emocje! Zoe dopiero na lotnisku odkryła, że za chwilę spełni się jedno z jej największych marzeń. Lecieli na Islandię. Przez dwa dni para cieszyła się niezwykłym klimatem wyspy i kiedy Zoe gotowa była wracać okazało się, że to nie koniec tej przygody. Zamiast do domu polecieli do Paryża, w którym spędzili kolejne dwa dni spacerując, chłonąc paryski klimat i z każdym krokiem zakochując się w sobie coraz bardziej. Tuż po ostatnim francuskim śniadaniu udali się na ostatni spacer. Na jednym z mostów, z którego rozpościerał się widok na Wieżę Eiffel’a Nick wyciągnął z kieszeni jedną z kartek, którą Zoe wysłała mu kiedyś ze stolicy Francji. Dziewczyna ze wzruszeniem odczytywała napisane kiedyś słowa, kiedy okazało się, że ktoś dopisał do niej jeszcze jedno, bardzo ważne pytanie: „Veux-tu m’epouser?” (Wyjdziesz za mnie?). Czy Zoe zna francuski? Nie wiem, ale jestem pewna, że takie pytanie od ukochanego mężczyzny każda z nas zrozumie niezależnie od języka w jakim zostanie zadane. Dalej było już jak w filmie- Nick uklęknął i poprosił ją o rękę.

fot. Marry Me In Travel

Przygotowania do przygody życia

Narzeczeni szybko zdecydowali, że idealną datą na ich sakramentalne tak będzie Sylwester. Przygotowania trwały już od kilku miesięcy, kiedy Zoe razem z rodzicami wybrała się na poszukiwania sukni. Mając w pamięci, że obiecali sobie oszczędzać na podróż ich życia dziewczyna chciała zrezygnować z drogiej kreacji, która bardzo jej się podobała. Dopiero kiedy wyobraziła sobie reakcję przyszłego męża zrozumiała, że po prostu musi ją mieć. Najważniejszy punkt uroczystości załatwiony. Pytana zawsze chętnie pokazywała suknię bliskim i przyjaciołom. Lubiła na nią patrzeć. Była piękna, idealna i wymarzona, a założy ją tylko raz… Tylko dlaczego? W końcu zrozumiała. Kto powiedział, że nie będzie mogła jej nosić? Zamierza wraz z mężem odwiedzić najpiękniejsze zakątki świata i miałaby sobie odmówić przyjemności, żeby poczuć tam magię chwil, w których rozpoczęła się ich przygoda? Nic z tego! Szybko opowiedziała Nickowi o swoim pomyśle obawiając się reakcji narzeczonego. Usłyszała tylko, że taki projekt musi mieć nazwę. Jaką? To proste. Marry Me In Travel.

fot. Marry Me In Travel

Tydzień po bajkowym weselu wyruszyli w podróż dla której oboje zrezygnowali z pracy. Ich miesiąc miodowy trwał 9 miesięcy, w trakcie których odwiedzili 33 kraje. W 32 wykonali pamiątkowe fotografie a ślubne stroje i wspomnienia towarzyszyły im wszędzie gdzie się udali.

fot. Marry Me In Travel

Projekt Marry Me In Travel stał się dla pary czymś więcej, niż pomysłem na podróż poślubną- szybko okazało się, że to ich sposób na życie. Bez ograniczeń, i konwenansów cieszą się sobą i najpiękniejszymi chwilami w ich życiu. Gdziekolwiek się znajdą starają się inspirować ludzi do spełniania marzeń. Bo tak naprawdę co powstrzymuje Was przed zakładaniem sukni ślubnej po ślubie? Opinie ludzi? Brak okazji? Nie dajcie sobie tego wmówić. Zoe to jedyna Panna Młoda podróżująca po świecie ze swoją suknią ślubną, ale kto wie? Może dzięki jej historii i Wy wyruszycie na wyprawę dookoła świata z suknią ślubną w walizce? A może macie zupełnie inny pomysł na to, jak cieszyć się swoją kreacją o wiele częściej, niż tylko w trakcie ślubu?

Już za tydzień opowiem Wam o pierwszym przystanku na mapie podróży podczas 9 miodowych miesięcy Zoe i Nicka. Co wydarzyło się w Tajlandii i jakie mają stamtąd wspomnienia? Jaki będzie cel kolejnej podróży? Zapraszam w każdą niedzielę!