Jak pandemia zmieniła nasze życie seksualne?

Gdy zaczęła się pandemia, to wszyscy mówili, że skończy się boomem rozwodów albo ciąż. Tymczasem ten trudny czas jeszcze bardziej obnażył problemy w relacjach. Życie seksualne zmieniło się na gorsze. Dlaczego? I jak jeszcze COVID-19 wpłynął na relacje damsko-męskie, tj. bliskość, rozmowy czy podział ról? Sprawdź.
życie seksualne Polaków

A mogło być tak pięknie. Pandemia wydawała się sprzyjająca dla związków. Zostaliśmy w domu razem, w końcu moglibyśmy mieć czas na flirtowanie, przytulanie w ciągu dnia czy pocałunki, także te namiętne. Bajka! Do tego nie trzeba było ustalać logistyki i napiętego planu dnia – bez wożenia dzieci do przedszkola i szkoły, stania w korkach podczas dojazdów do pracy itd.

Tyle tylko, że dzieci zostały z nami w domach, a kobiety pracując zdalnie nadal wykonywały te same obowiązki. Mężczyźni raczej nie zaczęli rwać się do pomagania przy myciu łazienek. Mistrzynie logistyki domowej nagle straciły swoje „etaty” i nie miały czym zarządzać. Tak więc zaczęły się kłótnie, rozdrażnienie, przebodźcowanie. Siedzieliśmy sobie na głowach i zupełnie nie wiedzieliśmy, jak to zrobić, żeby ze sobą wytrzymać. Zdecydowanie mało par umiało na tym zyskać – opowiada Maja Pisarek, psycholożka z poradni Okay Psycholodzy i Terapeuci z Legionowa. 

życie seksualne Polaków

Życie seksualne Polaków – co pandemia w nim zmieniła?

Może warto sobie zadać pytanie, jak to życie seksualne wyglądało przed pandemią? Nie jest tajemnicą, że ze świadomością Polaków na temat seksualności, cielesności, przeżywania radości ze zbliżeń itp. w naszym kraju od zawsze nie było najlepiej. – Jesteśmy, jak to się mówi, dobrzy w gębie. Dużo gadamy (nawet nie rozmawiamy), a jak przychodzi co do czego, to… A to oznacza, że z kiepskiego mogliśmy wpaść tylko w dramatyczne – dodaje psycholożka Maja Pisarek.  

W gabinecie słyszę o wieczornym alkoholu na rozluźnienie, bo on znowu będzie chciał, a ja jak się napiję, to mi łatwiej. Ona biega, zachęca, wabi, a on zmęczony krzykami dzieci. No nie wróży to niczego dobrego – dodaje psycholożka. 

5 mitów o seksie, które mogą zniszczyć Wasz związek

Łóżko? Tak, ale nie do seksu

W czasie, kiedy jesteśmy mniej aktywni, a zdecydowanie tak było u większości w pandemii, nie łatwo nam się „zebrać” do seksu. Społeczeństwo utyło, popadło w kompleksy, stało się ociężałe i mniej chętne na igraszki z partnerem. Maja Pisarek podkreśla, że zmniejszone libido jest widocznie obserwowalne zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Niestety.

Z pewnością obniżony nastrój, zwiększony lęk o zdrowie, życie, pracę, przyczynił się także do tego stanu rzeczy. Łóżko stało się „przyjacielem” wielu ludzi. Niestety, nie po to, aby się w nim kochać, ale aby w nim stale przebywać. Głównie spać – mówi psycholożka. 

problemy z seksem

Jak bardzo do związku potrzebni są nam… inni ludzie? 

Naszych partnerów znamy dobrze, kiedy są przy nas… 3-5 godzin na dobę. Wychodząc do pracy jesteśmy stymulowani przez różne sytuacje – oczywiście pozytywnie i negatywnie. Przebywając tylko w domu nie mamy szansy na taką stymulację. Np. w pracy z koleżanką to zawsze można było się pośmiać z głupot, a nasz mąż jakby niekoniecznie uważa za śmieszne filmiki z niezdarnymi pieskami.

Partnerka wcale nie ekscytuje się sportem, tak jak kumpel z firmy. Nie mamy z kim dzielić się naszym światem i zaczynamy gasnąć. Widzimy, że część tego naszego bycia razem zabezpieczaliśmy sobie na zewnątrz z innymi ludźmi. A teraz? 

Widać niezrozumienie, poirytowanie. Poza tym, umówmy się, żeby to były najcudowniejsze związki na świecie, dla własnej higieny psychicznej powinny czerpać także od innych ludzi. Przesyciliśmy się sobą. Zbyt mocno mogliśmy się sobie poprzyglądać i dostrzec, że nasz Jasiek, to już nie ten sam taki jak go poznałyśmy – podkreśla Maja Pisarek – Kiedyś nasz wieczorny seks zaczynał się już przy porannej kawie, kiedy przelotnym spojrzeniem dawaliśmy sobie sygnały. I nie ważne było, czy mamy rozmiar 34 czy 44. Chemia działała, bo sami też ją karmiliśmy. Z czasem gejzery ucichły, a my nie zauważyliśmy, że powinniśmy je nieco pobudzić.

Czy sprawność fizyczna wpływa na lepszy seks.[20 ćwiczeń!] CZYTAJ

Intymny słownik jako gra wstępna

Jak zacząć rozmawiać o seksie z partnerem, skoro tak nas to krępuje? Maja Pisarek proponuje zacząć od słownika. Tak. Chodzi o stworzenie słownika pojęć, którymi możemy się porozumiewać. Język polski niezbyt pięknie nazywa nasze strefy intymne, ale możemy spokojnie opracowywać swoje określenia. To może być niezła gra wstępna! Upraszcza to nieco komunikację i daje większą swobodę.

W łóżku w większości jesteśmy niemowami. Nie podpowiadamy partnerowi czy partnerce, co nam się bardziej podoba, a co mniej. Nie mówimy też, na co mamy dziś ochotę, a na co nie. A szkoda. Kiedy ktoś nas pyta, czy mamy ochotę na kawę, potrafimy podać cały zestaw informacji, jaka ona ma być. A łóżku – analfabetyzm – mówi psycholożka z Okay psycholodzy i terapeuci. 

Maja Pisarek radzi, aby w początkujących rozmowach unikać wyrażeń, które mogą przestraszyć. Niemniej określenia siły, intensywności doznań nie powinny powodować ucieczki z sypialni. Tak powoli można robić kolejne kroki w tworzeniu rozmów sypialnianych.

problemy w związku

Jak rozmawiać o fantazjach seksualnych?

Ludzie fantazjują. Głównie w swoich głowach, rzadko kiedy o tym mówią. Psycholożka Maja Pisarek zachęca do zadawania sobie pytań o fantazje seksualne, które kiedykolwiek przyszły nam do głowy. Totalnie wszystko. Taka zabawa. Gdzie? Jak? Z kim? W jaki sposób? Na bazie tego warto próbować określać, co mogłoby być ciekawe, ale się tego boimy, a co jest dla nas niedopuszczalne.

Kolejny sposób to film. Nie, niekoniecznie od razu pornograficzny, bo nie każdy takie filmy chce w ogóle widzieć. Jednakże w wielu różnych produkcjach pojawiają się różne konfiguracje. Można w ten sposób wywołać temat, zaciekawić, zasiać ziarenko.

Fantazje erotyczne – o czym marzą kobiety, a o czym mężczyźni? CZYTAJ

Nie pożądam już partnera – co zrobić? 

Warto pamiętać, że pragnienie partnera nigdy nie jest takie samo na każdym etapie relacji. I to nie jest tak, że to pożądanie już nigdy nie wróci. Pragnienie drugiej osoby nie zaczyna się w waginie ani w penisie, tylko w głowie. Warto jest przypatrzeć się temu, co już nie działa, tak jak kiedyś.

Może już się nie dotykamy? Może nie całujemy się namiętnie? Tylko dajemy buziaczki? Może każde nasze zbliżenie wyobrażamy sobie, że musi zakończyć się stosunkiem, a nie mamy przestrzeni na pieszczoty? Może jesteśmy tak strasznie przemęczeni, że nie odczuwamy żadnego pożądania, choćby przed nami stanął sam Adonis?

Na początku proponowałabym przegadanie, sprawdzenie, bez wzajemnego obwiniania, co jest nie tak. Jeśli uda wam się spokojnie i z troską zadbać o siebie wzajemnie, pożądanie wróci. Jeśli nie czujecie, że jest jakakolwiek przestrzeń na rozmowę, szukajcie specjalisty – psychologa, psychoseksuologa, seksuologa. Oni wiedzą w jaki sposób przeprowadzić Was przez odbudowywanie relacji intymnej – podkreśla psycholożka. 

brak pożądania

Romansowanie online w pandemii

Psycholożka Maja Pisarek uważa, że większość „romansowania” przeniosło się do świata wirtualnego. I w większości niestety tam pozostało. Młodzi ludzie tworzą wirtualne pary, które trwają i nie widują się na żywo wcale.

Myślę, jak zawsze nie wypowiadając się o wszystkich, a o tych, z którymi rozmawiałam, że randek jako takich niestety nie było. Randka to oglądanie filmów w internecie i zagryzanie popcornem z mikrofali. Mało polotu, bo i możliwości mało. Ludzie nie zawsze potrafią być kreatywn– mówi M. Pisarek.

Czy aplikacja randkowa to dobry sposób na zaspokojenie swoich potrzeb?

Jak wszędzie, tak samo na aplikacjach randkowych, możemy spotkać ludzi na jeden raz i na całe życie. To przekrój całego społeczeństwa. Zwykli ludzie. Może tam być czyjś szef, czyjaś żona. To ludzie, którzy albo chcą w łatwy sposób zaspokoić potrzeby seksualne, albo usilnie szukają swojej drugiej połówki, bratniej duszy i taką właśnie, czy to w pandemii czy w normalnym czasie, widzą szansę.

To, że faktycznie propozycji seksualnych dostaje się tam bez liku – wiedzą wszyscy, ale nie znaczy to, że nie ma tam ludzi, którzy szukają miłości i przyjaźni.

Te gadżety erotyczne gwarantują niezapomnianą noc poślubną!

Życie seksualne w… internecie

A czy seks przez internet (na kamerkach) jest w porządku tym bardziej przy świadomości że nigdy tej osoby nie spotkam? Każdy rodzaj zbliżenia jest w porządku, jeśli obie strony tego chcą i czerpią z tego satysfakcję. Nie jest to żadnego rodzaju dewiacja seksualna, a sposób na rozładowanie swoich potrzeb. Oczywiście, nie dotykamy tu kwestii etycznych czy religijnych.

Z punku widzenia psychologii jest to zwyczajnie jeden ze sposobów na urozmaicenie życia erotycznego. To co widzę dobrego w takim seksie, to możliwość poznania swoich własnych stref erogennych, poznanie ciała, dotyku. W tej działce jesteśmy bardzo w tyle. Znam wiele kobiet, które nie dotykają swojej waginy, nie potrafią się pieścić. Ba! Często w ogóle nie wiedzą, jak ich wagina wygląda! – podsumowuje Maja Pisarek.

seks na kamerkach

Wniosek? Dość oczywisty. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. To od niej wszystko się zaczyna – udane życie seksualne i udane życie codzienne, nawet w pandemii, gdy jesteśmy “skazani” na siebie przez 24h na dobę. 


Dyskusja

Przeczytaj podobne wpisy o tej samej tematyce