Cnoty niewieście, czyli co minister edukacji i jego doradca mieli na myśli?

Mimo, że w ostatnim czasie próbujemy w Polsce udowodnić, że kobiety to gorszy gatunek, którym panowie w garniturach zasiadający w sejmowych ławach mogą dowolnie zarządzać używając do tego narzędzi przymusu mniej lub bardziej bezpośredniego, bezsprzecznym pozostaje fakt, że siła to właśnie kobieta. Jesteśmy inteligentne, błyskotliwe, nastawione na sukces. Z powodzeniem wypełniamy swoje (i nie tylko) obowiązki, osiągamy sukcesy w każdej dziedzinie życia, a do tego jesteśmy jeszcze piękne… No… jak teraz o tym myślę, to jakbym była zgnuśniałym panem w źle dopasowanym garniturze, sama bym nas nie lubiła.
cnoty niewieście

Zanim zaczniemy czujemy się w obowiązku uprzedzić, że dalszą część tekstu czytasz na własną odpowiedzialność. Samo hasło „cnoty niewieście” wydaje się samo w sobie już bardzo szkodliwe, jednak politycy partii rządzącej zdecydowali się brnąć dalej w tę karuzelę obłędu i postanowili nam wyjaśnić, czymże owe cnoty są. Myśleliście, że gorzej być nie może? No cóż…  

O cnotach niewieścich słów kilka

Doradca ministra Czarnka, dr Paweł Skrzydlewski postanowił do końca pogrążyć swojego pracodawcę udzielając wywiadu, w którym precyzuje zapis, który znalazł się w nowej polityce oświatowej, zatwierdzonej przez wspomnianego już ministra. Według Skrzydlewskiego jednym z najważniejszych elementów programu  jest „właściwe wychowanie kobiet, a mianowicie ugruntowanie dziewcząt do cnót niewieścich”. Tak tak, dobrze czytacie. Nasze córki będą teraz „właściwie wychowywane” przez ludzi pokroju Czarnka i Skrzydlewskiego. Dlaczego? No bo nam ostatnio nieco sodówa do głowy uderzyła i zamiast, jak przykładne żony, stać w domu przy garach, zaspokajać mężów i rodzić im dzieci, to nam się jakiś praw człowieka zachciało i, o zgrozo, postanowiłyśmy o to zawalczyć. Politycy głupi nie są, drugi raz tego błędu nie popełnią… Z resztą, wiadomo, czyja to wina, taka degrengolada… Jakby się wcześniej ktoś tym wychowaniem zajął, to teraz zamiast Strajku Kobiet mielibyśmy… a no nic byśmy nie mieli, spokój, sielanka i miód i mleko na ulicach. I spałybyśmy spokojnie – byleby u boku męża, z którym mamy ślub kościelny.

rodzina

Ale wróćmy do wypowiedzi pana Skrzydlewskiego. W dalszej części czytamy, że: „Tylko dzięki cnotom społecznym możemy uzyskać człowieka dojrzałego, czyli takiego, który umie spełniać dobro”- tu od razu wyjaśniam, że wspieranie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy raczej według partii rządzącej nie liczy się jako czynienie dobra. „Żeby jednak te cnoty mogły się rozwijać, to trzeba mieć zdrową rodzinę, opartą na monogamicznym nierozerwalnym związku mężczyzny i kobiety”. Szach mat! Po Bożemu ma być, a nie jakieś bezeceństwa. Monogamia i nierozerwalność. I mężczyzna i kobieta. Inaczej się nie da.

Ostatni, decydujący cios pada jednak dopiero na końcu. Otóż doradca MEN wyjaśnia, jak przypuszczamy, skąd wziął się pomysł na wspomniany już program. Gotowi? Złapcie się czegoś i zapraszamy do lektury: „Dziś obserwujemy w kulturze bardzo niebezpieczne zjawisko moralne, także religijne, pewnego zepsucia duchowego kobiety polegającego na rozbudzeniu w kobiecie pychy, która się przejawia próżnością, zainteresowaniem wyłącznie sobą, egotyzmem, zwalczaniem obiektywnego porządku na rzecz widzenia siebie.„

 bezczelne my kobiety! Sobą się zajmować, kiedy tam mąż taki niezaopiekowany? Zamiast poddane i uwiązane w domowych obowiązkach jesteśmy wolne, niezależne i silne. Mamy wyrobione poczucie własnej wartości, dzięki któremu potrafimy postawić granice i upomnieć się o swoje. To jest, zdaje się, właśnie ta próżność i pycha, której politycy partii rządzącej chcą nas pozbawić.

13.07.2021 13.07.2021 Gdynia Turniej tenisowy BNP Paribas Poland Open Turniej WTA 250 Charytatywny mecz pokazowy fot. Andrzej Iwanczuk/REPORTER n/z: , Iga Swiatek

Warto też uświadomić sobie, że gdyby kobiety pokornie spełniały nakazy wskazane przez Ministra, to ani nie cieszylibyśmy się sukcesami Igi Świątek, ani nie podziwialibyśmy na scenie gwiazd takich jak Krystyna Janda, a Olga Tokarczuk i Wisława Szymborska, zamiast tworzyć, zajmowałyby się rodzeniem dzieci i gotowaniem rodzinie obiadów. I nie zrozumcie nas źle – nie ma nic złego w spełnianiu się w macierzyństwie, czy opieką nad domem, pod warunkiem, że taki właśnie jest wybór kobiety.

Średniowiecze naszych czasów

Nawet w XIXw. podobne pomysły nie miały już racji bytu. Co prawda jedna z ówczesnych pisarek, Klementyna Hoffmanowa, pisała w swojej książce, „Pamiątka po dobrej matce”, że rolą społeczną kobiety jest „Być drugą w społeczeństwie, raczej pomagać niż działać, widzieć świat w domu”, ale książka została wydana w 1819 roku i już 50 lat później Narcyza Żmichowska wyśmiała ten pogląd pisząc do kobiet: “Uczcie się, jeśli możecie, umiejcie, jeśli potraficie i myślcie o tym, żebyście same sobie wystarczyły, bo w razie potrzeby nikt na was z opieką i wsparciem nie czeka”.

Do jakich czasów cofnęli się zatem Minister Edukacji i Nauki oraz jego doradca? Trudno powiedzieć.

O tym jakie są (albo przynajmniej powinny być) cnoty niewieście w jednym z najnowszym postów wskazało Centrum Praw Kobiet

Dyskusja

Przeczytaj podobne wpisy o tej samej tematyce